Czołg Mark I na polu walki - Damian Jarzyna - Czołgi świata
Pages Menu
TwitterFacebook
Categories Menu

Posted by on Paź 16, 2016 in 1 wojna światowa |

Czołg Mark I na polu walki

Czołg Mark I na polu walki

Gdy w połowie czerwca 1916 roku pierwsze czołg Mark I były gotowe do opuszczenia fabryk, rozpoczął się trening załóg. Początkowo szło to bardzo opornie, gdyż szkolenie prowadzono zaledwie na jednym egzemplarzu. Produkcja była na poziomie 100 egzemplarzy na miesiąc. Wraz z pojawianiem się kolejnych maszyn tempo szkolenia rosło.

Załogi czołgów Mark I wywodziły się z ochotników, którzy byli zagorzałymi fanami motoryzacji, a także z wyróżniających się oficerów. Początkowe szkolenie było bardzo wszechstronne, bez podziału na role – wszyscy uczyli się wszystkiego. Początkowo szkolenie strzeleckie prowadzono na statku HMS Excellent.

 

Czołg Mark I – przygotowania do wojny

Czołg Mark I pod Sommą - wrzesień 1916 rok

W bitwie pod Sommą we wrześniu 1916 roku zadebiutowała nowa broń – czołg. Brytyjczycy wykorzystali w niej 32 maszyny, z czego 9-u udało się przedrzeć przez niemieckie okopy. zdj. wikipedia.org

 

Wraz z rozwijającą się produkcją zbliżał się też debiut nowej broni, na którą wszyscy tak czekali. Niestety, za szybko się to stało. Zamiast poczekać trochę i wprowadzić zmasowany atak setek czołgów, głównodowodzący korpusem ekspedycyjnym sił brytyjskich w Europie, gen. Douglas Haig, chciał użyć nowej broni jak najszybciej.

Jego desperacja była zmotywowana olbrzymimi stratami, jakie wojska alianckie poniosły w bitwie pod Sommą w czerwcu 1916 roku – ze 100 tys. żołnierzy biorących udział w ataku już pierwszego dnia stracono aż 60 tys.

Według założeń taktycznych, czołgi miały przedrzeć się przez pole niczyje i zasieki, by potem ogniem swoich dział i karabinów maszynowych zabijać niemieckich o. Miało to umożliwić nacierającej piechocie opanować pozycje obronne przeciwnika i zrobić wyłom.

 

Czołg Mark I – debiut na polu walki

15 września 1916 roku na front wkroczyła nowa broń – czołg. Z 49 maszyn gotowych do walki było zaledwie 32, a do niemieckich okopów zdołało dotrzeć zaledwie 9. Reszta popsuła się po drodze na front, ugrzęzła w błocie lub z niewiadomych przyczyn poruszała się zbyt wolno. Pomimo tego faktu, ta 9-ka  wyrządziła Niemcom spore szkody, tworząc chwilowo wyrwę w linii frontu.

Niemcy nie wiedzieli z czym mają do czynienia, byli oszołomieni spotkaniem z nową bronią przeciwnika. Następnego dnia 3 sprawne czołgi Mark I wzięły udział w następnej walce pod Flers, gdzie wszystkie zostały zniszczone.

W ocenie wojskowych czołg Mark I okazał się skuteczną bronią, która odniosła niewielki sukces w starciu z niemieckimi żołnierzami. Cztery dni po pierwszych walkach złożono zamówienie na 1 000 kolejnych maszyn.

 

Czołg Mark I – następne walki

Jeszcze we wrześniu pod Gueudecourt doszło do bardzo nowatorskiego użycia czołgów na polu walki. Kilka tych maszyn przemieszczało się wzdłuż okopów niemieckich, niszcząc przy okazji zasieki z drutu kolczastego i zabijając żołnierzy przeciwnika.

Nad nimi zaś latał samolot, który niszczył wykryte stanowiska karabinów masz. Z kolei za czołgami poruszała się brytyjska piechota, zdobywając teren.

Był to pierwszy przykład ścisłego współdziałania broni pancernej, piechoty i lotnictwa na polu walki, które w późniejszym czasie zostało spopularyzowane przez Panzerwaffe.

W listopadzie dwa czołgi Mark I zaatakowały niemieckie pozycje, niestety szybko ugrzęzły w błocie. Ostrzeliwały więc Niemców z odległości, co po pewnym czasie spowodowało poddanie się 400 z nich.

W styczniu 1917 roku te czołgi Mark I, które przetrwały walki, zostały przeznaczone do szkolenia nowych załóg. Z kolei 8 z nich wysłano do Egiptu, gdzie miały walczyć przeciwko Turkom. Spisywały się całkiem dobrze, choć załogi narzekały na wdzierający się wszędzie piasek.

Od czerwca 1917 roku czołgi Mark I wykorzystywano jako transporter zaopatrzenia. Zdemontowano uzbrojenie, a w ich miejsce upychano zaopatrzenie (np.  amunicje, benzynę). Część czołgów wyposażona była w anteny, dzięki czemu załogi mogły komunikować się z dowództwem. Jedna maszyna z kolei przystosowana została do wspinania się po skałach na wybrzeżu.

Czołg Mark I na froncie I wojny światowej

Czołg Mark I dzięki swoim możliwościom pokonywania terenu, niszczenia zasieków i przebijania się przez okopy przeciwnika, mógł zrobić wyłom w liniach obronnych przeciwnika i pozwolić własnej piechocie opanować teren. Straty w załogach w porównaniu do ataku piechoty był znikomy. zdj. modelstory.pl

 

Czołg Mark I – podsumowanie

Czołg Mark I okazał się przełomem w I wojnie światowej. Dzięki swoim możliwościom pokonywania terenu, niszczenia zasieków i przebijania się przez okopy przeciwnika, mógł zrobić wyłom w liniach obronnych przeciwnika i pozwolić własnej piechocie opanować teren. Straty w załogach w porównaniu do ataku piechoty był znikomy.

Czołg Mark I budził strach w szeregach niemieckich żołnierzy, którzy nie mieli z nim zbyt dużych szans. Często się poddawali, bo nie mogli pokonać przeciwnika.

Do największych wad czołgu Mark I można zaliczyć przede wszystkim fatalne warunki pracy wewnątrz pojazdu – ogromny hałas, trujące spaliny i upał. Także opancerzenie było niewystarczające i nie stanowiło dużego wyzwania dla karabinów maszynowych.

Zbyt szybkie użycie nowej broni, w niewielkiej ilości i w złych warunkach terenowych spowodował, że nie odniosły one większych sukcesów. Zdołały jednak przedrzeć się przez pole walki i osiągnąć mniejsze zwycięstwa nad przeciwnikiem. Czołg Mark I stanowił bazę do produkcji następnych czołgów.

 

Do zobaczenia następnym razem

Damian-Jarzyna-pl

Damian Jarzyna
autor bloga o broni pancernej
DamianJarzyna.pl


Zapisz się na kurs "Najsłynniejsze czołgi świata". W nagrodę otrzymasz gratis Ebooka o broni pancernej z okresu I Wojny Światowej o wartości 20 zł.



 

PS. Jeżeli spodobał ci się ten artykuł, to proszę

  1. kliknij w przycisk „Lubię to” i
  2. udostępnij go znajomym na Facebooku lub
  3. udostępnij go na forum z tematyki militarnej, np. http://forum.militarium.net, http://www.serwis-militarny.net/forum, http://www.forum.militarni.pl, http://www.historycy.org

Znacznie poprawi to pozycje mojego bloga w wyszukiwarce Google i da mi motywacje do dalszej pracy i prowadzenia tego bloga.

Komentarze